Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NOM. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2009

Wyjazd z księdzem posoborowym

W albumie "Kajaki - Łeba" (galeria "Dominisi") znalazło się kilka zdjęć, które mogą zastanawiać, a nawet szokować.

Pod tytułem "Zakaz wstępu :)" zamieszczono tam niżej widoczne zdjęcie:

100_5521 (1)

W świetle paru innych, zamieszczonych we wskazanej galerii zdjęć, można uznać, że widoczny na powyższym zdjęciu mężczyzna jest księdzem, zapewne uważającym się za księdza katolickiego.

Czy rodzice po to wysyłają dziecko pod opieką (jak, zapewne po wyglądzie, sądzą) kogoś dorosłego, by ten ściskał szyję i głowę ich dziecka między swymi nogami? Wątpię!

Jakie potrzeby widocznego na zdjęciu mężczyzny zaspokaja widoczne na zdjęciu traktowanie innego człowieka - w tym przypadku dziecka? Zapytałem o to wczoraj w kometarzu do odnośnego zdjęcia we wskazanym albumie. Mój komentarz (podobnie jak me pozostałe komentarze do kilku zamieszczonych tam zdjęć) został usunięty.

W tej samej galerii są inne - również ciekawe - zdjęcia, na których widoczny jest ten sam mężczyzna, (na jednym widać go wyraźnie również w towarzystwie osób nieletnich). Oto te zdjęcia:

Zdjęcie "Msza święta :)":

100_5939

Zdjęcie (sytuacja podobna):

100_5940

Dlaczego ów ksiądz sprawował Mszę świętą (Novus Ordo Missae - ryt posoborowy) w takich prymitywnych warunkach i w tak skandaliczny sposób? Dla mnie takie czynności są obrazą uczuć religijnych. Obraza uczuć religijnych jest ścigana w Polsce na mocy artykułu 196 Kodeksu karnego ("Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."). Obowiązują również przepisy i normy prawa kanonicznego. Czy władze kościelne zdecydują się ukarać człowieka, który czyni coś takiego i wciąga w to dzieci?

Z tytułu galerii wynika, że "namiotowa liturgia" została wykonana w Łebie. Warto dodać, że w Łebie są: Parafia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz Parafia św. Jakuba Apostoła. Ponadto Łeba jest siedzibą Dekanatu Łebskiego w Diecezji Pelpińskiej.

Można zapytać księży z Parafii w Łebie, czy ktoś zabronił widocznemu na zdjęciach księdzu sprawowania liturgii w miejscowym kościele. Może kościół był nieczynny?

Zdjęcia z "namiotowej liturgii" zostały zaprezentowane wczoraj na stronach "Kronika Novus Ordo".O skomentowanie pierwszego z wyżej ukazanych zdjęć poproszono w serwisie "Golden Line".

Kto zna personalia dorosłego mężczyzny, którego widać na wyżej prezentowanych zdjęciach?

O danych osobowych tego człowieka warto poinformować:
- Diecezję Pelpińską (jest tam formularz kontaktowy, można też skorzystać z adresu poczty elektronicznej: kuria@pelplin.diecezja.org);
- Parafię św. Jakuba Apostoła (parafiajakuba@me.com),
- Parafię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (leba@oblaci.pl).
Może stosowna władza w Polsce (kościelna, lub świecka) zainteresuje się ukazanymi na powyższych zdjęciach zdarzeniami. Może uda się sprawę wyjaśnić w Polsce, bez angażowania Stolicy Apostolskiej.

niedziela, 8 lutego 2009

Komu potrzebni są pastuchowie liturgiczni?

Niekiedy zdarza się mi odnosić wrażenie, jakby będący „w pełnej jedności" ksiądz, który sprawuje Mszę Świętą w tradycyjnym rycie katolickim, swoim zachowaniem, a szczególnie sposobem celebracji, czynił to z trudnym do pochwalenia nastawieniem.
Bardzo niedawno pewien znajomy nazwał taki sposób celebrowania Mszy Świętej „pańszczyzną". Wcześniej pewien czcigodny kapłan dał do zrozumienia, że podziela moje spostrzeżenie, iż niektórzy będący „w pełnej jedności" księża celebrują Msze Święte w rycie przedsoborowym z nastawieniem, „żeby wierni do lebevrystów nie poszli".
W kaplicy Bractwa Świętego X (FSSPX) ujmuje mnie, między innymi, stała praktyka modlenia się o „kapłanów, świętych kapłanów, wielu świętych kapłanów, wiele świętych powołań zakonnych". Zastanawiam się, dlaczego nie przypominam sobie takich modlitw, odmawianych w związku z tradycyjnymi celebracjami liturgicznymi w Lublinie, odbywającymi się w lubelskich kościołach kontrolowanych przez Kurię Metropolitalną w Lublinie. Wykluczam dwie możliwości: specyficzną wybiórczość swej pamięci w akurat tym zakresie oraz prowadzenie takich modlitw akurat zawsze pod moją nieobecność. Czym można uzasadnić różnice w tym zakresie? Czyżby świętość kapłanów przestała być dobrem cenionym przez „pełnych łącznościowców"? A może chodzi o to, że naprawdę święci - a przynajmniej dążący do świętości - kapłani sprawowaliby Msze Święte z właściwą intencją, bez dążenia do uczynienia katolików „NOM-firendly"?
Komu potrzebni są pastuchowie liturgiczni?